We wrześniu 2025 badacze OpenAI wykazali matematycznie, skąd biorą się halucynacje: modele trenuje się i ocenia tak, że zgadywanie opłaca się bardziej niż „nie wiem". Dlatego AI zmyśla nie czasem i nie przy słabym promptcie, tylko systematycznie. To nie usterka do załatania kolejną wersją. Większość firm wciąż szuka modelu, który „nie halucynuje". Szukają czegoś, co nie istnieje. My robimy odwrotnie: zakładamy, że AI się pomyli, i budujemy wokół niego kontrolę, która wyłapie błąd, zanim wyjdzie na zewnątrz.
Aktualizacja: październik 2026. Doprecyzowaliśmy, co dokładnie wykazało badanie OpenAI o halucynacjach, i opis wyników badań nad podpinaniem AI pod źródła.
Halucynacja to odpowiedź podana z przekonaniem, choć nieprawdziwa. W firmie nie chodzi o to, żeby ją usunąć - tego się nie da. Chodzi o to, żeby błąd nie wyszedł poza Twoje ściany: podpięcie pod źródła, kontrola człowieka, granice uprawnień, rejestr działań. To jest warstwa kontroli i da się ją zbudować krok po kroku.
Halucynacje AI - dlaczego model w ogóle zmyśla?
Model nie sprawdza faktów. Przewiduje najbardziej prawdopodobne kolejne słowo na podstawie tego, co widział w treningu. Gdy pytanie dotyczy czegoś rzadkiego albo nieobecnego w danych, model i tak generuje odpowiedź - bo do tego został zbudowany. Nie ma w nim przełącznika „nie wiem". Stąd zmyślenie: nie kłamstwo z intencją, tylko statystycznie prawdopodobny tekst, który mija się z prawdą.
Jakie są rodzaje halucynacji AI?
W praktyce firmowej spotykasz trzy. Warto je rozróżniać, bo każdy zamyka się inną kontrolą.
Halucynacja faktograficzna. Model podaje nieprawdziwy fakt jako pewnik - złą datę, wymyśloną liczbę, funkcję produktu, której nie ma.
Halucynacja źródłowa. Model powołuje się na coś, co nie istnieje - zmyślony cytat, link, paragraf ustawy albo badanie. To najgroźniejsza, bo wygląda na popartą dowodami.
Halucynacja instrukcyjna. Model dostaje zakres i wychodzi poza niego - odpowiada na pytanie, którego nie miał dotykać, albo ignoruje warunek z polecenia.
Czy da się halucynacje wyłączyć?
Nie. We wrześniu 2025 zespół OpenAI (Adam Kalai, Edwin Zhang, Ofir Nachum) razem z Santoshem Vempalą z Georgia Tech udowodnił, że halucynacje są matematyczną konsekwencją tego, jak trenuje się modele językowe. Wniosek jest twardy: niezerowy poziom błędu jest nieunikniony, zwłaszcza przy faktach, które w danych treningowych pojawiają się rzadko. Żadna kolejna wersja tego nie usunie.
Ta sama praca pokazała coś gorszego dla firmy. Większość głównych testów, którymi ocenia się modele, nagradza pewne zgadywanie ponad przyznanie się do niewiedzy. Model, który strzela, wypada lepiej niż model, który się waha. Efekt: AI brzmi najpewniej dokładnie wtedy, gdy się myli. Człowiek po drugiej stronie nie ma jak odróżnić tego od prawdy.
Dlaczego halucynacje są groźne dla firmy?
Bo decyzje zapadają na podstawie tego, co AI powie - a jak przed chwilą widzieliśmy, AI brzmi najpewniej dokładnie wtedy, gdy się myli. To groźne połączenie: błędna odpowiedź, podana tonem pewności, ląduje prosto w decyzji. A nie mówimy o literówce w mailu - mówimy o wyborze dostawcy, liczbie w ofercie, poradzie danej klientowi.
Typowy przykład: chatbot obsługi klienta dostaje pytanie o zwroty. Firma nie ma polityki 30 dni, ale model „wie" z treningu, że tak zwykle bywa - więc obiecuje klientowi 30 dni na zwrot. Klient wraca po trzech tygodniach, powołując się na tę rozmowę. Firma ma do wyboru: dotrzymać obietnicy, której nigdy nie złożyła, albo wyjść na taką, co się wycofuje. Model nie skłamał ze złej woli - podał najbardziej prawdopodobną odpowiedź. Tyle że nieprawdziwą.
Dlatego klienci rzadko pytają nas, czy AI jest wystarczająco mądre. Pytają o coś innego: „a co, jeśli zmyśli i ośmieszy moją firmę przed klientem?". To racjonalny lęk. Odpowiedzią nie jest rezygnacja z AI ani obietnica, że „nasz model się nie myli". Odpowiedzią jest kontrola - ten sam fundament, na którym opiera się zaufanie do AI w firmie.
Jak opanować halucynacje w firmie?
Halucynacji nie wyłączysz, ale możesz ją otoczyć kontrolą złożoną z czterech elementów. Każdy zamyka inną dziurę.
Podpięcie pod źródła. Zamiast pozwalać modelowi odpowiadać z pamięci, podpinasz go pod własne dokumenty i każesz odpowiadać tylko na ich podstawie - to technika RAG. To nie wyłącza błędu, ale go mocno tnie. W jednym badaniu z 2025 (pytania o zdrowie publiczne) rozbudowany system oparty na źródłach miał o ponad 40% mniej halucynacji niż porównywane modele, a w wąskich zadaniach dziedzinowych efekt bywa jeszcze większy. RAG to nie wyłącznik, to filtr.
Kontrola człowieka. Agent działa sam tam, gdzie stawka jest niska, a przy decyzjach wrażliwych oddaje sprawę człowiekowi. Nie „człowiek czyta wszystko", bo to się nie skaluje. Człowiek zatwierdza to, co ważne.
Granice uprawnień. Agent ma dostęp tylko do tego, co konieczne. Czyta bazę wiedzy, ale nie wysyła przelewów. Odpowiada na pytania, ale nie kasuje danych. Zmyślenie z ograniczonymi uprawnieniami robi dużo mniej szkody.
Rejestr. Każde działanie agenta trafia do logu: co przyszło, jak zostało zaklasyfikowane, czy AI odpowiedziało samo, czy oddało sprawę człowiekowi. Gdy coś pójdzie nie tak, wiesz dokładnie gdzie - i poprawiasz proces, zamiast zgadywać.
Te cztery elementy razem zamieniają „AI czasem coś zmyśli" w proces, w którym zmyślenie jest wyłapywane, zanim zaszkodzi.
Pierwszy z tych czterech elementów ma u nas nazwę: Pamięć firmy, czyli warstwa kontekstu dla agenta AI. AI odpowiada wyłącznie z Waszych dokumentów i przy każdej odpowiedzi pokazuje, z którego pliku ją wzięła - sprawdzenie źródła zajmuje sekundę, więc zmyślenie nie ma jak przejść dalej.
To nie jest nasza tajna metoda. Tak buduje się agentów produkcyjnych wszędzie - twórcy modeli, Anthropic i OpenAI, sami opisują te zabezpieczenia: ograniczanie uprawnień, nadzór człowieka, logowanie działań. Różnica nie polega na tym, czy o nich wiesz, tylko czy wdrożysz je w praktyce, zanim wpuścisz AI do firmy.
Jakie błędy popełniają firmy z halucynacjami?
Najczęstszy: gonić model, który „mniej halucynuje". Firmy porównują rankingi, czekają na kolejną wersję, przekładają wdrożenie. A na model bez halucynacji nie ma co czekać. Czas wydany na szukanie idealnego modelu to czas, w którym ktoś inny buduje kontrolę i wdraża AI mimo niedoskonałości.
Mówią to zresztą sami twórcy. Autorzy badania z OpenAI nie kończą na „model zawsze się myli" - wskazują kierunek: przestać nagradzać pewne zgadywanie, zacząć premiować „nie wiem". Czyli naprawa po stronie tego, jak używasz i oceniasz model, nie po stronie czekania na wersję bez wad. Lepszy model pomaga. Ale to kontrola decyduje, czy AI w firmie jest narzędziem, czy ryzykiem.
Co czeka kontrolę nad halucynacjami?
Nasza prognoza: w ciągu najbliższych dwóch lat warstwa kontroli nad AI przestanie być wyróżnikiem i stanie się standardem - tak jak szyfrowanie danych przestało być przewagą, a stało się minimum. Firmy, które zbudują ją teraz, wejdą w ten standard wcześniej i taniej.
Co dalej?
Tę warstwę kontroli budujemy, gdy stawiamy agentów AI - podpięcie pod źródła, nadzór, granice i rejestr są częścią systemu, nie dodatkiem. A jeśli masz już AI i chcesz sprawdzić, czy kontrola się trzyma, zrobimy to niezależnie w audycie bezpieczeństwa AI. Halucynacja zostaje. Pytanie tylko, czy zdąży wyjść poza Twoje ściany.
Najczęstsze pytania
Czy da się całkowicie wyeliminować halucynacje AI?
Nie. Badanie OpenAI z 2025 dowodzi, że halucynacje są matematyczną konsekwencją działania modeli językowych. Można je mocno ograniczyć kontrolą - podpięciem pod źródła, nadzorem człowieka, granicami uprawnień i rejestrem - ale nie usunąć do zera.
Czym jest RAG i czy rozwiązuje problem halucynacji?
RAG (retrieval-augmented generation) podpina model pod konkretne dokumenty i każe mu odpowiadać tylko na ich podstawie. To nie wyłącza halucynacji, ale wyraźnie je tnie. To filtr, nie wyłącznik.
Czy lepszy model oznacza mniej halucynacji?
Pomaga, ale nie rozwiązuje sprawy. Nawet najlepszy model będzie się mylił z przekonaniem. O bezpieczeństwie firmy decyduje warstwa kontroli wokół modelu, nie sam model.
Jak szybko można wdrożyć kontrolę nad AI?
Zaczyna się od jednego procesu o niskiej stawce, z człowiekiem w pętli i pomiarem wyników. Gdy widać, że działa stabilnie, rozszerza się zakres. Kontrola najpierw, skala potem.
Jak rozpoznać, że AI halucynuje?
Sprawdź źródło. Odpowiedź, która nie wskazuje dokumentu, strony ani pliku, który możesz otworzyć, jest do weryfikacji, nawet jeśli brzmi pewnie. W praktyce: zapytaj AI, skąd wzięła odpowiedź, i sam otwórz to źródło; sprawdź, czy źródło naprawdę mówi to, co przypisuje mu odpowiedź, bo zmyślony cytat albo link wygląda jak dowód; zadaj to samo pytanie innymi słowami, a jeśli odpowiedź się zmienia, traktuj ją jak zgadywanie; najostrożniej podchodź do liczb, dat, nazwisk i przepisów, bo tam jeden błędny szczegół kosztuje najwięcej. System, który odpowiada z dokumentów Twojej firmy, robi pierwszy krok za Ciebie: przy każdej odpowiedzi podaje plik źródłowy. Nie zatrzyma każdego błędu, ale pozwala go szybko wyłapać.
Postaw na AI z wbudowaną kontrolą
Budujemy agentów AI, w których kontrola halucynacji jest częścią systemu - podpięcie pod źródła, nadzór, granice, rejestr. Zobacz Agentów AI
Porozmawiajmy o wdrożeniu